Polskie firmy będą miały mocną pozycję na rynku zamówień UE i ONZ, dotyczących również Ukrainy, ale tylko wówczas, kiedy będą uczestniczyły w międzynarodowych przetargach. A z tym jest źle.
Przetargi międzynarodowe to pięta achillesowa polskich przedsiębiorstw – na ponad 180 krajów uczestniczących w przetargach organizowanych przez różne agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych jesteśmy na 158. miejscu... Naszych firm wśród wykonawców międzynarodowych zamówień nie mimo że wiele z nich dotyczy Ukrainy.
Dlaczego? Próbę odpowiedzi no to pytanie oraz ważniejsze – jak temu zaradzić – podjęli uczestnicy panelu pt. "Przetargi międzynarodowe", który odbył się podczas XV Europejskiego Forum Gospodarczego w Katowicach.
Uczestniczyli w nim Tetiana Chuzha, business development manager Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Kijowie; Kathrin Hornbanger, counsel Baker McKenzie w Austrii; Cristina Ritter, head of anti-corruption and governance United Nations Global Compact; Aleksander Siemaszko, zastępca dyrektora Departamentu Handlu i Współpracy Międzynarodowej Ministerstwa Rozwoju i Technologii; Dariusz Szymczycha, wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej; Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy, United Nations Global Compact Network Poland.
- Polska będzie hubem odbudowy Ukrainy, zarówno logistycznym, jak i budowlanym, finansowym. Dlatego jako Zagraniczne Biuro Handlowe Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu pełnimy misję w Kijowie i zajmujemy się przygotowaniem polskich firm do udziału w przyszłej odbudowie Ukrainy - mówiła Tetiana Chuzha.
Ta pomoc już jest organizowana. Dlatego ZBH PAIH monitoruje przetargi międzynarodowe w sprawie odbudowy Ukrainy. Zbiera te informacje i przekazuje je przedsiębiorcom.
Biuro zagraniczne PAIH organizuje w tym celu - w ścisłej współpracy z Ministerstwem Rozwoju i Technologii – szkolenia i konsultacje branżowe przetargów międzynarodowych z udziałem narodowych organizacji zamówień publicznych, ponieważ to oni potrafią najlepiej przekazać informację, jak uczestniczyć w tych przetargach.
Tetiana Chuzha podkreśliła, że na takie spotkania zapraszani są przedstawiciele Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI), Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR), Banku Światowego (BŚ), Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ), którzy bezpośrednio informują przedsiębiorców o swoich planach i bieżących projektach.
Zachęciła też polski biznes do korzystania z linków prowadzonych przez MRiT, na których są dostępne wszystkie przetargi dedykowane odbudowie Ukrainy – zarówno te międzynarodowe, jak i ukraińskie.
- Zapraszamy też do naszej podstrony - odbudowaukrainy.paih.gov.pl, gdzie wszystkie informacje na ten temat są zbierane – powiedziała.
Nikt nie ma wątpliwości, że polskie firmy powinny wziąć aktywny udział w wielkim zadaniu, jakim jest odbudowa Ukrainy, którego wartość podczas konferencji Ukraine Recovery Conference w Lugano oszacowano na 400 mld dol. Można mieć jednak poważne obawy, że zostaną one wykluczone, ponieważ warunkiem jest uczestniczenie w przetargach z tą odbudową związanych, a nasze firmy w tych przetargach praktycznie nie uczestniczą.
- O ile polskie firmy są obecne na krajowym rynku zamówień publicznych, o tyle wciąż rynek przetargów międzynarodowych pozostaje relatywnie mało zgłębiony – mówił Aleksander Siemaszko, zastępca dyrektora Departamentu handlu i współpracy międzynarodowej Ministerstwa Rozwoju i Technologii.
Z ok. 30 mld euro rocznie wartości zamówień w systemie ONZ polskie firmy uzyskały kontrakty wartości 5 mln dol. - To jest 158. miejsce w systemie ONZ. To daleko poniżej naszych możliwości – stwierdził.
W jego opinii jedną z głównych przyczyn takiej sytuacji jest nieznajomość systemu.
- Małe i średnie przedsiębiorstwa obawiają się tych zamówień. Myślą, że są one zarezerwowane do największych podmiotów, dysponującymi najnowszymi rozwiązaniami technicznymi, gdy tymczasem wiele z tych zamówień dotyczy podstawowych usług czy towarów – wskazywał Aleksander Siemaszko.
Tak naprawdę jednak trudno powiedzieć - dlaczego... O ile w systemie ONZ, który dotyka bardzo wielu dziedzin, polskie firmy radzą sobie słabo, o tyle już w zamówieniach wyspecjalizowanych - np. w systemie NATO, w systemie zamówień armii amerykańskiej - zdecydowanie lepiej, zwłaszcza firmy ICT, w tym IT.
- O 30 proc. wzrosła liczba firm zarejestrowanych w systemie sam.gov, czyli w systemie zamówień armii amerykańskiej. O 100 proc. urosła liczba firm ubiegających się o poświadczenie bezpieczeństwa – certyfikat Ministerstwa Rozwoju – jako warunek ubiegania się o kontrakty cywilne w systemie NATO. O 15 proc. powiększyła się liczba firm, które zawarły z NATO umowę ramową na świadczenie swoich usług - wyliczał.
Ekspert podkreślił, że to pozwala mieć nadzieję, że przełoży się to na wygrywane przetargi. Na razie jednak polskie firmy praktycznie nie istnieją w przetargach organizowanych przez UE i ONZ.
Warunki stawiane przez organizatorów przetargów dla firm z Polski, a więc kraju unijnego, też nie powinny być problemem.
- Nie ma jednego rodzaju przetargu międzynarodowego, ale główne zasady są takie same. Dotyczą one konkurencji, transparentności. W państwach członkowskich te procedury są bardzo podobne, ponieważ określa je dyrektywa europejska. A zatem jeśli ktoś zna zasady, które obowiązują w konkretnym kraju członkowskim, może je stosować wobec innych państw członkowskich. Jeśli chodzi o organizacje międzynarodowe, to w zasadzie tu pojawia się po prostu inna terminologia. Jeśli się z nią zapoznamy, to mamy te same zasady i terminy, które występują w UE – powiedziała Kathrin Hornbanger, counsel Baker McKenzie w Austrii, poproszona o opisanie różnic między przetargami ONZ i UE.
Dotyczy to wszystkich agend ONZ, które mają często własne zasady zamówień. Wszelkie informacje, dokumenty, statystyki i dane na ten temat, w tym szczegóły dotyczące wyceny, wartości kontraktu, są dostępne na stronie UN Global Marketplace.
- Na poziomie europejskim ważne jest, aby się zarejestrować na odpowiedniej platformie, co jest podstawą do tego, żeby wziąć udział w przetargu – wskazała.
Nie ma jednego wspólnego systemu tej rejestracji, ale jest jedna platforma, gdzie wszystkie przetargi są publikowane. Wspólna platforma dla zamówień publicznych będzie też w UE.
- Architektura zostanie stworzona w tym roku, a w 2025 r. portale narodowe zostaną połączone w jeden i będziemy mieli jeden rejestr dla wszystkich firm – zapowiedziała Kathrin Hornbanger.
Cristina Ritter, head of anti-corruption and governance United Nations Global Compact, omówiła z kolei standardy ONZ dotyczące przeciwdziałania korupcji.
- ONZ ustanowiła instrument prawny, który łączy wszystkie standardy, dzięki którym możemy zapobiegać korupcji. Konwencja ONZ przeciwko korupcji jest obowiązująca dla wszystkich krajów stron. W stosunku do zamówień określa je art. 9. tego dokumentu - wskazała.
Jego przepisy zobowiązują każde państwo stronę do podjęcia niezbędnych kroków w celu ustanowienia odpowiednich systemów zamówień, opartych na trzech zasadach: transparentności, konkurencji i obiektywnych kryteriach.
Nakazują im też publiczne rozpowszechnianie informacji dotyczących zarówno procedur zamówień, jak i umów, ustalenia z góry warunków uczestnictwa, łącznie z kryteriami wyboru i przyznawania oraz zasadami przetargu, a także stosowania ustalonych z góry, obiektywnych kryteriów podejmowania decyzji dotyczących zamówień publicznych.
Przepisy art. 9 Konwencji zobowiązują organizatorów do określenie na każdym etapie procesu zamówienia ryzyka związanego z jego realizacją i korupcją między firmami. Tak by warunki przetargu nie były ustawione pod preferowane firmy, nie wydłużano terminów czy też warunki techniczne nie były zmieniane. Konwencja zwraca też uwagę na monitorowanie wykonania zamówienia – a więc tego, czy dostarczone towary nie są niższej jakości lub też czy w ogóle je dostarczono. Dochodzi do zmian w zamówienia, w cenach.
Jak widać, nie są to wymogi, które mogłyby w jakiś sposób zaskoczyć naszych przedsiębiorców.
- Przetargi nie są tajemnicą – to wszystko jest na stronach internetowych. Dopóki nie wystartujemy, dopóty nie będziemy wiedzieli, czy potrafimy... - mówił z kolei Dariusz Szymczycha, wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej (PUIG).
Wśród przyczyn braku aktywności na polu zamówień międzynarodowych wskazał panujące wśród części naszego społeczeństwa, w tym przedsiębiorców, przekonanie, że kontrakty w Ukrainie "się nam należą".
- Ale skoro jest przetarg, to nie ma wdzięczności... Polscy przedsiębiorcy potrafią być konkurencyjni, tylko niech wystartują w tym maratonie – przekonywał.
Jego zdaniem ogromną rolę we wspieraniu ich mają do odegrania takie organizacje, jak PUIG czy Związek Pracodawców Budownictwa oraz PAIH, zbierająca wszystkich ochotników do pracy nad odbudową Ukrainy.
- Co możemy zasugerować przedsiębiorcom? By wstępowali do Izby, bo mamy bieżącą informację i prowadzimy dialog z firmami członkowskimi ze wsparciem oenzetowskiego UNOPS i UN Global Compact. Współpracujemy z PAIH i z firmami ukraińskimi – przekonywał.
Do wzmożonej aktywności na rynku międzynarodowych przetargów zachęcał również Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy United Nations Global Compact Network Poland, wskazując, że uczestnictwo w UN Global Marketplace jest bardzo proste: jeśli się ktoś się już zarejestruje, to potem działa.
Jego zdaniem należy się do tego przymierzyć, bo odbudowa Ukrainy - według różnych szacunków - potrwa od 5-8 lat.
- W tę liczbę wliczamy oczywiście kryzys demograficzny, kryzys gospodarczy, całkowicie rozchwiany rynek pracy, zniszczony system edukacji, zdewastowaną służbę zdrowia czy logistykę. Bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że Ukarania będzie musiała zrezygnować z dotychczasowych rozwiązań logistycznych i bardziej zorientować się na Zachód – wskazał.
Zdaniem Kamila Wyszkowskiego polski biznes nie korzysta z przetargów organizowanych przez ONZ, dlatego jest płatnikiem netto. Tymczasem np. Duńczycy, płacąc do ONZ 200 mln dol., wyciągają cztery razy więcej... Udaje im się to, ponieważ duńscy przedsiębiorcy są wspierani przez administrację rządową w nawiązywaniu relacji biznesowych.
- Polska dyplomacja ekonomiczna odstaje od prowadzonej przez inne kraje. Dlaczego nie poradziliśmy sobie w Iraku, a np. Włosi doskonale? Bo na tamtym etapie Polska nie chciała wystawić gwarancji rządowych dla firm, które chciały odbudowywać Irak - podkreślił.
Obecnie to rozwiązanie już istnieje, ale dyplomacja ekonomiczna i tak pozostawia wiele do życzenia, więc tu powinna nastąpić znaczna poprawa.
W opinii Kamila Wyszkowskiego we wszelkich działaniach wspierających polskich przedsiębiorców konieczne jest skupienie się na 2200 firmach, znajdujących się w bazie prowadzonej przez PAIH. Przynajmniej tak zamierzają działać UNOPS oraz United Nations Global Compact Network, z którymi jest związany.
A warto się starać o zamówienia - nasze przedsiębiorstwa nie są bez szans. Branże, w jakich polskie firmy mają przewagi, określono w raporcie Banku Pekao SA. Są nimi:
Z kolei dyrektor Siemaszko wśród najbardziej perspektywicznych przetargów wymienił te dotyczące:
- 5 kwietnia podpisaliśmy już umowę z ministerstwem budownictwa Ukrainy. Na razie jesteśmy konkurencyjni cenowo – poinformował Aleksander Siemaszko.
Powołując się na przygotowany przez MRiT z Political Insight raport, zwrócił uwagę, że przetargi międzynarodowe dotyczą różnych zamówień – od działalności ogrodniczej po skomplikowane systemy IT czy ICT, czy też dostawy obuwia dla armii amerykańskiej. Ważne,, by te informacje do przedsiębiorców docierały.
- Mamy serwisy poświęcone zamówieniom publicznym i tym ogólnym - przetargi-miedzynarodowe.gov.pl, jak i podstrony organizacji międzynarodowych organizujących przetargi dla Ukrainy czy też dotyczące zamówień ukraińskich finansowanych przez organizacje międzynarodowe. Istnieje też adres mzp.mrit.gov.pl, gdzie odpowiadamy na różne pytania czy problemy zgłaszane przez przedsiębiorców - podkreślił.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie